Góry,  Kazachstan

Trekking w okolicach Ałmaty – Kak-Żeilau i Kumbel & Wielkie Jezioro Ałmatyńskie

Bedąc w Ałmaty, u podnóża gór Tien-szan żal nie skorzystać z okazji i nie wybrać się choćby na krótki trekking. My też postanowiliśmy takiej szansy nie przepuścić. Dziś trochę o tym, gdzie warto wyskoczyć będąc w Ałmaty i jak się do takiego trekkingu przygotować oraz o naszych wrażeniach z takiej właśnie niedługiej wycieczki popularną doliną Kak-Żeilau (Кок-Жайляу) i na szczyt Kumbel (Кумбель).

Największe miasto Kazachstanu – Ałmaty – położone jest u stóp masywu górskiego Tien-szan, a konkretnie u części jaką jest Ałatau Zailijski, z najwyższym szczytem Tałgar (4973 m n.p.m.). Nie trzeba jednak alpinistycznego sprzętu i zdobywania czterotysięcznika, by nacieszyć się pięknem tych gór. My zdecydowaliśmy się na dwudniowy trekking. Do początku trasy dojechaliśmy autobusem miejskim i takim też wróciliśmy do domu. Położenie Ałmaty tak blisko gór sprawia, że to doskonała baza wypadowa na krótsze i dłuższe górskie wycieczki.

W południowej części miasta ulokowane są dwie bardzo popularne “kurortowe” dzielnice – Medeu (Медеу)i Szymbulak (Шымбұлақ). Do obu można dostać się miejskim autobusem płacąć za bilet tylko 150 tenge (ok. 1,50 zł). By sprawdzić połączenia autobusowe polecamy gorąco aplikacje 2GIS lub CityBus, z którymi bez problemu można się poruszać miejskim transportem w większych miastach Kazachstanu (więcej na temat przydatnych aplikacji niedługo napisze też Artur).

Zarówno z Medeu i Szymbulaka zaczynają się łatwe trasy spacerowe i trudniejsze wycieczki. Mapę szlaków trekkingowych wraz z książeczką je opisujących (niestety tylko w języku kazachskim) można dotać w punkcie informacji miejskiej pod kolejką na Kok Tobe (Кок Тобе). Nam mapa i książeczka wystarczyły do zaplanowania trasy, a na szlaku pomagaliśmy sobie aplikacją Open Street Maps Android (o której też jeszcze na pewno napiszemy).

Jak więc wygląda trasa na Kak-Żeilau i Kumbel (3160 m n.p.m.)?

To stosunkowo prosty trekking, jednak ze sporą różnicą wysokości, więc momentami idzie się po naprawdę stromym zboczu. Trudności technicznych nie napotka się jednak żadnych.
Do przejścia w sumie jest 20 kilometrów i 1800 metrów sumy wzniesień. My przeszliśmy tę trasę w spokojnym tempie w dwa dni.

Zaczęliśmy od dojechania autobusem miejskim do punktu o nazwie Proswjeszczeniec (Просвещенец). Stamtąd już prosta droga wiedzie na piękną polanę Kak-Żeilau. Trasa liczy 6 kilometrów i my przeszliśmy ją w około 2 godziny. Polana wciśnięta jest między malownicze wzgórza, a na jej skraju pokazuje się już szczyt Trzech Braci i Kumbel. To dobre miejsce, by odpocząć lub rozbić namiot – miejsc jest na to mnóstwo, jest to zresztą popularny cel biwakowych wycieczek Kazachów. Dostęp do wody zapewni strumyk przepływający w południowej części polany – wystarczy podejść jeszcze kilkadziesiąt metrów w stronę szczytu Kumbiela i można się już cieszyć lodowatym górskim potokiem.

Początek trasy na przystanku Proswjeszczeniec (Просвещенец).
Na polanie Kak-Żeilau.
Kak-Żeilau widziane z podejścia pod szczyt Trzech Braci. Strumień na polanie widoczny w dole.

Od tego miejsca do szczytu Trzech Braci wiedzie bardzo stroma ścieżka pnąca się po stokach góry. To kolejne 4,5 kilometra i 950 metrów przewyższenia. Kijki trekkingowe bardzo nam się w tym miejscu przydały, a i tak się nieźle zasapaliśmy. Po kolejnej godzinie doszliśmy jednak już na wysokość 2960 m n.p.m., do szczytu Trzech Braci, skąd roztaczały się już fantastyczne widoki na Ałmaty z jednej strony i na ośnieżone szczyty Tien-szanu z drugiej. To miejsce wybraliśmy sobie na nocleg. W nocy widok z namiotu na rozświetlone miasto u naszych stóp był oszałamiający.

Podejście na szczyt Trzech Braci.
Na szczycie Trzech Braci.
Nasz obóz i widok na Ałmaty w dole.

Kolejnego dnia ruszyliśmy w stronę wierzchołka Kumbela. Od Trzech Braci to już dosyć prosta droga, pnąca się granią. Zostawiliśmy plecaki w krzakach i na szczyt dotarliśmy po niecałej godzinie. Droga powrotna była jeszcze szybsza.

W stronę szczytu Kumbela.
Widoki ze szczytu.

Wracać zdeycydowaliśmy się tą samą trasą. Z Kak-Żeilau zeszliśmy jednak na zachód, malowniczą doliną zmierzając do resortu “Kumbel”, skąd drogą można już dotrzeć do szosy biegnącej z Ałmaty do Wielkiego Jeziora Ałmatyńskiego. Na głównej trasie kursują też miejskie autobusy do miasta. My najpierw dojechaliśmy jeszcze pod Jezioro i z powrotem, a potem autobusem miejskim do Ałmaty. W mieście byliśmy późnym popołudniem.

Spotkaliśmy też na trasie pana, który z Kubmela schodził do Medeu. My nie znaleźniśmy tego szlaku na mapie z informacji turystycznej, nie ma go też w aplikacjach, z których korzystamy – OSM And i MapsMe, ale dla tych lubiących eksplorację pozostaje to może jakaś alternatywa.
Szlak który opisuję z powodzeniem można zrobić w jeden dzień, wyruszając z Ałmaty wcześnie rano i nie obciążając się tak jak my. Sądzę jednak, że warto dać sobie czas i rozbić obóz wysoko w górach, by podziwiać nocną panoramę miasta i nacieszyć się pustką gór o świcie. Warto dać też sobie czas, by spokojnie przemierzyć doliny Tien-szanu i nacieszyć wzork błąkającymi się w nich stadami koni!

Jak się przygotować do takiego trekkingu i o czym warto pamiętać?

  • Niezależnie od tego, czy będzie to wycieczka jednodniowa czy na dwa dni, koniecznie trzeba wziąć ze sobą wygodne buty trekkingowe i kurtkę przeciwdeszczową. Burzę na tej trasie też przeżyliśmy. Pomocne będą też kijki trekkingowe z uwagi na duże nachylenie zbocza, po który trzeba wspiąć się na szczyt Trzech Braci.
  • Mapę można dostać w punkcie informacji turystycznej, jak już wspomniałam wyżej. Trasa jest jednak bardzo dobre wytyczona i choć nie ma szlaku wyrysowanego na drzewach czy kamieniach, to nie sposób się zgubić. Jest to zresztą dosyć popularny cel wycieczek. Jedynie problemów może dostarczyć nawigacja od przystanku do początku szlaku, ale tu warto popytać miejscowych albo po prostu skorzystać z aplikacji OSM And, tak jak my.
  • Jedynym źródłem wody na trasie jest strumień na polanie Kak-Żelau, chcąc więc nocować na grani trzeba się tu zaopatrzyć w wodę. Schodząc doliną w stronę szosy do Jeziora Ałmatyńskiego też będzie nam towarzyszyć woda, ale współdzielić ją przyjdzie najpewniej ze stadami koni, warto więc pomyśleć o jakimś systemie filtrowania.
  • Na grani jest już naprawdę zimo, zwłaszcza w nocy. Okoliczne szczyty pokryte są zresztą śniegiem, nie należy więc dać się zwieść wysokiej temperaturze w samym Ałmaty i koniecznie trzeba zabrać ciepły śpiwór oraz polar/kurtkę puchową.

Wielkie Jezioro Ałamatyńskie przy okazji

Polecamy gorąco, by tę trasę połączyć z zobaczeniem Wielkiego Jeziora Ałmatyńskiego. Koszt dojazdu od końcowego przystanku autobusu do jeziora i z powrotem z godziną oczekiwania to w naszym przypadku było 7000 tenge (ok. 78 zł) za 20 kilometów trasy. Dzielona na dwa ta suma nie jest dramatycznie duża, choć to sporo jak na Kazachstan. Można spróbować też tu złapać stopa, jeśli macie czas, bo sporo prywatnych aut też tu jeździ.

Trasa jest bardzo efektowna, przemierzanie kolejnych serpentyn to prawdziwa frajda! Parking znajduje się sporo wyżej nad jeziorem i to w gruncie rzeczy najlepsze miejsce, żeby je podziwiać. Można zejść też do tafli jeziora, ale tam kręcą się pogranicznicy (z uwagi na rzekomą możliwość nielegalnego przekroczenia granicy) i wymuszają na turystach łapówki. Ostatnimi czasy jest ponoć lepiej i można znad jeziora ruszyć także na pieszy szlak, ale trzeba się nastawić, że na taką próbę wyłudzenia haraczu można się natknąć.

Gorąco polecamy trekking w okolicach Ałmaty! W razie pytań czy chęci uzyskania szczegółów – polecamy się!

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *