Kirgistan,  Porady

Konno przez Kirgistan – jak zorganizować konny trekking i ile to kosztuje?

Konie są na stałe wpisane w krajobraz kulturowy Kirgistanu. Widać je przemierzające swobodnie górskie polany, służą pasterzom za niezawodny środek transportu do pracy przy wypasie stad, ostatecznie też (niestety) trafiają na kirgiski talerz. Konie towarzyszą Kirgizom na każdym etapie ich życia i sądzę, że nie ma lepszego sposobu na poznanie tego kraju niż w siodle! Ja sama marzyłam o tym od dawna, ale kiedy już byliśmy na miejscu, obawiałam się, że realizacja takiego pomysłu może być zbyt skomplikowana. Okazało się, że nie ma w tym jednak nic trudnego – o ile wie się, gdzie i o co zapytać. Jeśli także marzycie o takiej przygodzie i chcielibyście poczuć, jak to jest galopować na otwartej przestrzeni wśród zapierającego dech górskiego krajobrazu, ten poradnik jest dla Was!

Jak to zorganizować?

O ile nie jesteście w siodle urodzeni i na tyle pewni swoich jeździeckich możliwości, że zdecydujecie się kupić konie u Kirgiza i wyruszyć samodzielnie w bezkres, to pozostaje organizacja konnego trekkingu z przewodnikiem. Jak to zrobić? Metod jest kilka, ale wszystkie są równie proste:

  • przewodnik z CBT – w Kirgistanie działa organizacja turystyczna zwana Community Base Tourism (CBT) z oddziałami w całym kraju. CBT łączy turystów z lokalnymi dostawcami usług turystycznych – przewodnikami, właścicielami koni czy gospodarzami przyjmującymi turystów na swoje “kwatiry”. Cała koncepcja CBT opiera się na umożliwieniu turystom korzystania z lokalnej, zrównoważonej turystyki przy równoczesnym wsparciu ubogich i konfrontujących się z trudnymi warunkami życia mieszkańcami odległych górskich rejonów. Moim zdaniem korzystanie z usług CBT jest naprawdę świetnym sposobem na wsparcie lokalnej turystyki i zapewnienie sobie dobrego doświadczenia przy świadomości, że nasze pieniądze trafiają w odpowiednie miejsce i przede wszystkim zostają w rękach lokalnych mieszkańców. 

Wystarczy udać się do biura CBT w miejscu, w którym chcemy akurat pojeździć konno i zapytać o ich ofertę. Z reguły bez problemu przedstawią kilka proponowanych tras i wariantów cenowych. Jestem przekonana, że w każdym z biur CBT niezależnie od miejsca, będzie można zorganizować konny trekking w bliższej lub dalszej okolicy, ze swojego doświadczenia polecić mogę jednak Koczkor, skąd wybrać się można na trekking do jeziora Kol-Ukok (my taki odbyliśmy) lub do nieco dalej położonego, ale bardzo popularnego Songköl. CBT ma swoje siedziby też w Karakolu, Naryniu, Sary Mogol i wielu innych miejscach, które mogą się okazać świetną bazą wypadową dla konnych trekkingów, jaka jest jednak ich oferta, musicie sprawdzić u źródła, gdyż my z niej nie korzystaliśmy. Na szczęście CBT ma całkiem rozbudowaną stronę internetową, gdzie można znaleźć mnóstwo przydatnych informacji. 

  • przewodnik z prywatnej, lokalnej agencji – oprócz CBT w wielu kirgiskich miastach funkcjonują też lokalne agencje turystyczne, które zaproponują Wam szereg atrakcji, w tym jazdę konną. Mieliśmy okazję zajrzeć do takiej agencji w Koczkorze, ostatecznie jednak nie skorzystaliśmy z jej usług i mówiąc szczerze – w obliczu tak dobrze zorganizowanego CBT, nie wiem czy warto. Dlaczego? Komunikacja jest na gorszym poziomie (w CBT bez problemu powinno się załatwić wszystkie sprawy po angielsku), poza tym oddajemy swój czas i pieniądze w ręce mniej renomowanych instytucji i można się rozczarować. Przypuszczam jednak, że od naszej wizyty w Kirgistanie wiele mogło się na tym polu zmienić i pewnie pojawiają się nowe, coraz lepiej organizujące się agencje. Tak czy inaczej – zawsze warto do takiego miejsca zajrzeć, choćby po to, by mieć porównanie różnych ofert. 
  • przewodnik “z ulicy” – czasem najprostsze rozwiązania są najlepsze: wystarczy w danym miejscu rozpytać lokalnych mieszkańców o przewodnika z koniem i najpewniej w maksymalnym czasie 30 minut ktoś taki się znajdzie. My z tej opcji korzystaliśmy dwa razy. Pierwszy raz w okolicach jeziora Songköl – chcieliśmy tam pojeździć konno przez kilka dni, ale cena zaproponowana przez CBT z Koczkoru była dla nas za wysoka. Pojechaliśmy więc autostopem do wioski Kyzart, z której zaczynają się konne trekkingi nad Song Kol. Już w samochodzie powiedzieliśmy naszemu kierowcy, że będziemy szukać koni i przewodnika, a ten od razu wiedział, do kogo nad podrzucić. Zorganizowanie trzech wierzchowców i chłopaka, który nam towarzyszył przez kolejne dwa dni nie zajęło więcej niż 30 minut! Cenę wynegocjowaliśmy bezpośrednio z właścicielem koni, a pieniądze wręczyliśmy pod koniec trekkingu przewodnikowi.

Podobnie zorganizowaliśmy konie na kilka godzin w Sary Tash – poszliśmy do mężczyzny wynajmującego jurty dla turystów i po chwili byliśmy umówieni na przejażdżkę. Wystarczy tylko rozpytać się na miejscu, ustalić cenę i gotowe!

Ile to kosztuje?

Ceny są różne, w zależności od tego, z kim je negocjujemy (biuro/pośrednik czy bezpośrednio u właściciela koni) i co pakiet takiej wycieczki ma obejmować.

Cena bezwzględnie będzie zawierać: opłatę za Wasze konie + opłatę za konia przewodnika + opłatę dla przewodnika. To najbardziej podstawowy wariant. Można także zażyczyć sobie nocleg w jurcie, a nawet wyżywienie, co oczywiście sprawia, że cena idzie w górę. My z tej opcji nigdy nie skorzystaliśmy, bo mogliśmy wybrać swój namiot, a w jurcie nie mogliśmy niestety liczyć na wegetariańskie jedzenie, podane więc poniżej przykładowe ceny dotyczą najbardziej podstawowego wariantu.

Ceny za nasze konne trekkingi, dla dwóch osób, kształtowały się następująco (lipiec 2018):

  • 2 dni trekkingu nad jezioro Kol Ukok (organizowane przez CBT): 7000 som, co daje 96 zł/os/dzień.
  • 2 dni trekkingu nad jezioro Songköl (organizowane bezpośrednio u właściciela koni): 3100 som, co daje 85 zł/os/dzień. 
  • 2 godziny jazdy w Tash Rabat (organizowane bezpośrednio u właściciela koni): 1600 som, czyli 44 zł/os/2 godz. 

Próbowaliśmy też przez CBT zorganizować wypad nad jezioro Songköl bezpośrednio z Koczkoru, ale cena była wysoka i się nie zdecydowaliśmy. Niemniej zanotowałam sobie ich ówczesną ofertę:

  • 3 dni konno, z jedzeniem i jurtą: 18 800 som, czyli 1032 zł, co daje 172 zł/os/dzień.
  • 3 dni konno, bez jedzenia i jurty: 14 000 som, czyli 770 zł, co daje 128 zł/dzień. 
  • Do tego niestety trzeba było doliczyć jeszcze dodatkowy transport jeepem z Koczkoru na miejsce rozpoczęcia trekkingu, co kosztowało 3500 som w jedną stronę. 

(Wszystkie ceny podaję wg ówczesnego kursu kirgiskiego suma do polskiej złotówki).

Umówmy się, taka cena za tyle radości to jak za darmo!

Czy trzeba umieć jeździć konno?

Jeśli nigdy nie siedzieliście w siodle i nie jesteście pewni, czy będziecie umieli zapanować nad zwierzęciem i nie zrobić mu krzywdy, to zdecydowanie warto wziąć kilka lekcji jazdy konnej w Polsce. Jeśli jednak macie już jakieś podstawowe doświadczenie, umiecie się w miarę pewnie utrzymać w siodle, wiecie jak używać wodzy i konie Was nie przerażają, to śmiało możecie próbować. Prawdę mówiąc, styl jazdy w Azji znacznie różni się od tego, co znamy z Europy, więc nie trzeba być mistrzem jeździeckim, by tu sobie poradzić. Niemniej, im większa nasza wiedza na temat jazdy konnej, tym większym komfort, bezpieczeństwo i też mniejsze ryzyko mimowolnego skrzywdzenia zwierzęcia.

Należy też jasno powiedzieć, że taka aktywność jakieś ryzyko jednak ze sobą niesie. Standardy jazdy konnej w Kirgistanie nie mają nic wspólnego z tym, co znamy z Europy, nie możecie więc spodziewać się, że ktoś da Wam np. toczek na głowę. Oczywiście, jeśli spadniecie z konia i uderzycie głową o kamień, może to się skończyć tragicznie, dlatego nie należy szarżować, trzeba mierzyć siły na zamiary i przede wszystkim nie lekceważyć roli przewodnika.

Konno nad Songköl.

Czy potrzebny jest przewodnik?

No właśnie, czy on w ogóle jest potrzebny? Moim zdaniem tak. Jak wspomniałam, jeśli nie jesteście doświadczonymi jeźdźcami, to przewodnik będzie wybawieniem. Z drugiej strony, nawet kiedy świetnie radzicie sobie w Europie to niekoniecznie ten styl jazdy przyda się tak bardzo w Kirgistanie, gdzie konie ujeżdżane są jednak w nieco inny sposób, powiedziałabym, że mniej wyrafinowany. Warto ten styl jazdy i sygnały poznać. 

Po drugie przewodnik jest fantastycznym łącznikiem między światem nomadów, a nami – turystami. Z pasterzami w górach nie zawsze da się porozmawiać po rosyjsku, więc kontakt przez przewodnika może być ku temu jedyną okazją. 

Przewodnik jest w stanie okiełznać konia, kiedy my nie potrafimy sobie z tym poradzić.

Jak wygląda sprzęt jeździecki?

Cóż, można powiedzieć, że to element prawdziwego “local experience”. Nie należy spodziewać się wygodnych, miękkich siodeł znanych z Europy, szerokich wodzy i idealnie wyregulowanych strzemion. Nasze siodła składały się najczęściej z kap, które mają w Kirgistanie szerokie zastosowanie (począwszy od tego, że się na nich śpi), za wodze służył wżynający się w ręce sznurek, a strzemiona…nie były regulowane, o zgrozo! Nie oszukujmy się, po kilku godzinach jazdy z kolanami pod brodą, z trudem byłam w stanie je wyprostować. Mimo całego tego fizycznego cierpienia, które zdecydowanie wiąże się z taką konną wycieczką, warto!

Kirgiski sprzęt jeździecki nie należy do najwygodniejszych na świecie.

A co z bagażami?

Pewnie zastanawia Was, co zrobić z plecakami, gdy jedzie się na kilka dni w góry? Metody są dwie, obie przetestowaliśmy: albo można część niepotrzebnego bagażu zostawić w dolinie (np. w biurze CBT) albo zabrać ze sobą. Raz byliśmy zmuszeni to zrobić, gdyż nie planowaliśmy wracać do punktu startowego naszej wycieczki. Nie był to jednak problem, gdyż przewodnicy mają specjalne worki, w które pakują plecaki i objuczają nimi swojego wierzchowca. Sami nigdy nie musieliśmy wieźć naszych bagaży. 

Gdzie trasy wybrać?

Kirgistan cały jest idealnym miejscem do jazdy konnej, ale jest kilka miejsc, które wydają się szczególnie dobre do takich aktywności.

  • Jezioro Songköl – jedno z najpiękniejszych, wysokogórskich jezior kraju, otoczone łagodnymi, zielonymi wzgórzami. Aż się prosi, żeby puścić wodze i galopować przez te imponujące przestrzenie! Co więcej, to świetne miejsce, żeby poznać z bliska życie nomadów, bo Song Kol to jedno z kluczowych miejsc dla sezonowego wypasu stad.
Songköl to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych miejsc do jazdy konnej w Kirgistanie.

  • Jezioro Kol-Ukok – nie jest tak popularne jak Song Kol, ale zdecydowanie warto się tam wybrać, gdyż trasa jest bardzo malownicza, a sam widok na jezioro obezwładniający! To dobra trasa na początek, gdyż nie można zbytnio w siodle poszaleć – jest wąsko, ścieżka jest raczej kamienista, nie ma więc mowy o galopowaniu. Dobry pomysł na początek konnej przygody.

  • Jezioro Chatyr Kol i Tash Rabat – to wyjątkowo piękne rejony, żeby pojeździć konno. Niestety, żeby dotrzeć nad samo jezioro, trzeba wykupić odpowiednio wcześniej specjalny permit na poruszanie się w strefie przygranicznej. Nie znalazłam w Internecie wiarygodnej informacji, jaki jest koszt takiego pozwolenia, ale najpewniej oscyluje w okolicy 40-50 USD za osobę. Więcej na temat tego, jak zorganizować taki dokument, poczytać możecie na tej stronie. Nawet jeśli nie zdecydujecie się na trasę do samego Chatyr Kol to i tak warto pojeździć w okolicach Tash Rabat, bo jest tu po prostu przepięknie!
  • Ciekawe okolice to także góry Ałaj na południu od miasta Osz. Popularna trasa trekkingowa, którą przejechać można też konno to m.in. ta przez przełęcz Ak-Tor, na taką wycieczkę należy jednak zarezerwować ok. 5 dni. 
  • Wydaje się, że niezłą okolicą do jazdy będę też rejony Narynia, na czele z przepięknym jeziorem Kel Suu. Niestety, znów znajduje się ono w rejonie przygranicznym, co sprawia, że potrzebny będzie permit. Tamtych okolic nie mieliśmy jednak okazji poznać.
Okolice Tash Rabat są fantastycznym miejscem na konną przejażdżkę.

Dlaczego warto?

Trudno o piękniejsze doświadczenie jazdy konnej, niż w terenie, gdzie konie same czują się najlepiej i gdzie przynależą od tysiącleci. Nie ma co do tego wątpliwości – jazda właśnie taka, wśród przyrody, w najbardziej naturalnych dla tych zwierząt okolicznościach, to jest właśnie to, a nie kręcenie kółek po padoku i uważanie, czy się anglezuje na odpowiednią nogę konia. W takich warunkach te techniczne detale nie są wiele warte, liczy się za to więź z koniem i poczucie tej przestrzeni, którą to zwierzę też czuje doskonale. 

Jeśli uważasz ten poradnik za pomocny, podaj go dalej! Niech każdy kto marzy o konnej przejażdżce w Kirgistanie, spełni to marzenie łatwiej. Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *