• Ukraina

    Marszrutka

    Ostatnio przeczytałam gdzieś, że stajesz się mentalnie Ukraińcem czy Rosjaninem, gdy zaczynasz nienawidzić marszrutek. Jeśli to zsumować, to w przeciągu ostatnich kilku lat spędziłam za naszą wschodnią granicą trochę czasu i muszę przyznać, że nie ma na Ukrainie środka transportu, który sprawiałaby mi równą frajdę, co marszrutka, chyba więc jeszcze się nie zaaklimatyzowałam. Marszrutka jest fenomenem, który domaga się opisania. Fakt – to irracjonalne. Marszrutki są koszmarnie zapchane, nie ma w nich limitu pasażerów i po prostu ilu ich wejdzie, tylu pojedzie. A że ilość kursów na dzień jest zazwyczaj niewystarczająca, to ilość oczekujących na terkoczący się po szutrowej drodze pojazd jest bardzo duża. O wiele większa niż fizyczne możliwości…

  • Góry,  Ukraina

    Na zakazanym szlaku – Karpaty Marmaroskie

    Od trzech lat nieustannie wracam w Karpaty Wschodnie, nie mogąc oprzeć się wrażeniu, że bez wizyty w nich moje wakacje byłyby niepełne. Coś magicznego, magnetyzującego jest w tych górach i dzięki temu nienazwanemu genius loci trafiłam tam i w tym roku. Tym razem jednak udało mi się dotrzeć na szlak, który naprawdę niewielu ma okazję przemierzyć, a ja wciąż napawam się radością, że należę do grona szczęśliwców, którym było to dane. Wielotygodniowe przygotowania, telefony, listy, maile, trudne rosyjsko-ukraińsko-polskie rozmowy i pisma, aż wreszcie zadzwonił mój telefon i ucieszony Sebastian odezwał się po drugiej stronie słuchawki, mówiąc: “Mamy pozwolenie!”. Dzięki jego żmudnym staraniom i niebywałej skuteczności nasza ekipa dostała pozwolenie od…

  • Góry,  Ukraina

    Nie ma życia jak na połoninie! Czyli o ukraińskiej odrobinie fantazji i…

    Godzina 2:00, pobudka. Zimny prysznic, bo w mieszkaniu tylko zimna woda, nie wiem czemu. “-Trudno, trzeba się przyzwyczajać.” – pomyślałam. Ostatnia ciepła herbata, zrobiona bez wysiłku. I ruszam w drogę. Najpierw pociągiem do Tarnowa, potem przesiadka do Rzeszowa, potem jeszcze do Przemyśla. Przed południem łapiemy busa do granicy i wkraczamy na naszą ścieżkę wiodącą prosto na wschód. Przez następne dwa tygodnie będziemy włóczyć się po ukraińskich bezdrożach w Karpatach. Ukraińskie góry mają dla mnie jakiś nieodparty urok. Jest w nich coś, co pozwala mi się czuć zupełnie inaczej niż w polskich górach, jest tam zaklęta jakaś magia, tajemnica, wolność. Poza tym uwielbiam w nich to, że żeby je poznać, trzeba…

  • Autostop,  Góry,  Niemcy,  Przemyślenia,  Rumunia,  Szwajcaria,  Ukraina,  Włochy

    Obrazki z podróży

    Napisałam kiedyś tekst, który stanowi kompilację wątków z różnych wypadów, lecz koncentrujących się wokół pewnych podobnych zagadnień. Leżał długo na dysku, pomyślałam, że będzie tu dla niego dobre miejsce. To takie małe resume z wyjazdu do Szwajcarii, Rumunii i na Ukrainę.  Jedzenie Misja: zakupy MARAMURESZ, RUMUNIA Zimno, ciemno, deszcz. Strugami woda leje się z nieba. Wygląda na to, że musi się wypadać za całe dwa tygodnie słońca, które mieliśmy w czasie naszego trekkingu po wierzchołkach Munti Rodnei. Na krętej drodze pod górę – Bartek i ja. I jeden ogromny plecak pełen jedzenia. Usiłujemy wrócić do schroniska na przełęczy Prislop, między górami Suhard a Alpami Rodniańskimi. Jako drużyna „zaopatrzeniowa” ruszyliśmy we…

  • Góry,  Ukraina

    Karpaty Wschodnie – ukraińskie dwutysięczniki i rumuńska czujka

    Kiedy tylko w lipcu zeszłego roku zdałam szczęśliwie wszystkie egzaminy, spakowałam plecak i po raz pierwszy (znów, przełomowy rok, nieprawdaż?) postanowiłam wybrać się na dłuższą wędrówkę w góry. Trafiłam też na znakomitą kompanię, gdyż wyjazd ten był szkoleniem dla przyszłych przewodników beskidzkich przez innych przewodników beskidzkich, więc byliśmy naprawdę zgraną ekipą. Trzynaścioro postanowiło zdobyć najwyższe góry Ukrainy, a potem najwyższy szczyt Karpat Wschodnich w rumuńskim paśmie Alp Rodniańskich. Ukraina Świdowiec Pierwszym pasmem, w które się wybraliśmy był Świdowiec, konkretnie Płaj Bliźnicy. Po noclegu w Rachowie wyruszyliśmy w palącym słońcu, by zobaczyć chyba najpiękniejsze połoniny jakie istnieją. Choć spędziliśmy w tych górach tylko dwa dni to przyznam, że oczarowały mnie całkowicie,…