Porady

Apteczka w długą podróż + zakup leków w Azji

W wielu podróżniczych tematach nie czuję się specjalistką i chętniej zasięgam rady u innych. Jak chodzi jednak o temat zdrowia i dbania o swój dobrostan w podróży to czuję, że przygotowałam się do sprawy ponadprzeciętnie dobrze. Lubię być świadoma, lubię wiedzieć, jak co działa i jak sobie pomóc, będąc nawet w jakimś odległym zakątku świata bez dostępu do lekarza. Po ponad 12 miesiącach w drodze widzę też, że moje pomysły i przygotowanie dały dobry efekt. A że wiem, że nie każdy z taką lubością zagłębia się w arkana podróżniczej medycyny, dlatego pomyślałam, że warto się moją dotychczasową wiedzą i doświadczeniami podzielić.

Oczywiście to, jak wyposażyć swoją apteczkę w podróż i jak się “diagnozować”, poparte zostało licznymi konsultacjami (tak z lekarzem medycyny podróży i podróży ekstremalnych), jak i lekarzami pierwszego kontaktu, ginekologiem i lekarzami specjalistami, z których porad regularnie korzystam. Do tego dochodzi lektura wielu tekstów na ten temat, rozmowy i konsultacje z tymi, którzy podróżnicze doświadczenia mają też już za sobą. No i last but not least, doświadczenie, bo już swoje zawirowania zdrowotne przeszliśmy.

Zanim przejdę do listy leków i wyposażenia naszej apteczki, chciałabym koniecznie podkreślić cztery rzeczy:

  • po pierwsze zestaw leków musi być oparty o osobiste wymagania i potrzeby. To co poniżej, sprawdza się dla nas, ale może ktoś z Was uczulony jest na jakiś konkretny lek lub z jakichś przyczyn nie może go zażywać – wtedy trzeba rozejrzeć się za alternatywą;
  • po drugie, należy koniecznie zabezpieczyć się w zakresie chorób przewlekłych – jeśli chorujesz na coś i regularnie przyjmujesz jakieś leki, to choć ich tu nie ma, musisz bezwzględnie zabrać w podróż ich odpowiedni zapas lub z wyprzedzeniem zorientować się, jak wygląda ich dostępność w krajach, które odwiedzisz;
  • po trzecie, apteczka musi być dostosowana do profilu Twojego wyjazdu. Jeśli nie zamierzasz wspinać się na wielotysięczne góry, to nie ma sensu wrzucać do apteczki leku na chorobę wysokościową, jeśli jedziesz do Afryki to Malarone może nie być najlepszym zabezpieczeniem przed malarią, dlatego:
  • punkt czwarty – nie lekceważ konieczności konsultacji z lekarzem. Blogi i doświadczenia z pierwszej ręki są świetnym źródłem wiedzy, ale warto swoje pomysły i listę leków skonsultować ze specjalistą. Zawsze.

W poniższym tekście opiszę trzy zagadnienia: leki, które warto wziąć ze sobą w długą podróż, apteczkę “ratunkową” i jak ją wyposażyć oraz gdzie w Azji najlepiej zaopatrywać się w podstawowe medykamenty. No to zaczynamy.

Leki w podróży – co zabraliśmy:

Podstawowe leki:

  • IBUPROM I PARACETAMOL – Na gorączkę i stany zapalne. Dlaczego oba? Bo można je brać równocześnie, z kilkugodzinnym odstępem, by zbić naprawdę wysoką temperaturę. Poza tym w niektórych wypadkach lepiej sprawdzi się ibuprom, w innych paracetamol (np. w trakcie łagodzenia objawów dengi nie można stosować ibupromu ani aspiryny, bo są to leki oddziałujące na układ krzepnięcia, a denga wiąże się z ryzykiem krwotoków).
  • SUMAMED – antybiotyk o szerokim spektrum działania, w przypadku infekcji np. górnych dróg oddechowych. To tylko 3 tabletki, ale działają jeszcze długo po zażyciu. Na wypadek konieczności ratowania swojego zdrowia gdzieś daleko od cywilizacji, np. w górach Nepalu.
  • CLATRA – lek przeciwalergiczny. Dla mnie ważny z uwagi na to, że zdarza mi się puchnąć po ugryzieniach różnych dziwnych owadów. Lepiej mieć na wypadek gdyby się okazało, że jad indonezyjskich pająków jednak Cię uczula…
  • CLOTRIMAZOLUM – lekarz doradził mi zabranie maści przeciwgrzybiczej, o czym wcześniej nie myślałam. Nawet jeśli w Polsce nigdy nie mieliście takich problemów, to zdecydowanie warto wyposażyć się w taką maść do Azji, gdzie kiepska higiena + wieczna wilgotność + nieustanna konieczność chodzenia boso mogą dać naprawdę kiepski efekt.
  • NAPROXEN w maści (lub jakikolwiek inny lek przeciwbólowy i przeciwzapalny) – ratował nas nie raz w górach: przy przewianiach, przemęczeniu mięśni, naciągnięciach i nadwyrężeniach.
  • OTOTALGIN – krople przeciwzapalne do uszu, ułatwiające też zachowanie ich higieny. Mam tendencję do wiecznego przewiewania uszu, a gdy jeździmy dużo na motorze, na pakach pickupów, kąpiemy się w morzu i jesteśmy narażeni na wiatr, takie krople potrafią uratować życie.
  • STREPSILS – na problemy z gardłem.
  • HASCOVIR – bo niestety opryszczka na ustach to mój problem.

Na problemy żołądkowe:

  • XIFAXAN / LORMYX (Ryfamicyna) – to doskonałe rozwiązanie na poważne zatrucia pokarmowe. Lek ten niejednokrotnie stawiał nas na nogi, gdy było nawet bardzo źle. To antybiotyk, który rozprawia się z większością bakterii odpowiedzialnych za problemy żołądkowe w podróży. Co więcej, poza przewodem pokarmowym w zasadzie nie przenika do innych tkanek organizmu, dzięki czemu oszczędzamy sobie całkowitego “wypłukania” się z dobrych bakterii i osłabienia naturalnej warstwy ochronnej. Wypiliśmy już kilka dobrych opakowań, na szczęście stosunkowo łatwo dokupić go w Azji (po cenie niemal 10-krotnie niższej niż w Polsce!)
  • ENTEROL – lek oparty na drożdżakach, który wspomaga leczenie antybiotykami, utrzymuje naturalną florę bakteryjną, a także zapobiega biegunce podróżnych. U nas się nie sprawdził zbytnio, bo jak już coś nam się dzieje, to musimy sobie zaaplikować poważniejszą kurację, ale można śmiało stosować profilaktycznie, jeśli ktoś ma wyjątkowo wrażliwy żołądek.
  • PROBIOSET – fantastyczny lek, który testowaliśmy już w Meksyku. To synbiotyk, czyli połączenie probiotyku i prebiotyku. Nie tylko wzmacnia florę bakteryjną, ale także podnosi nieco odproność całego organizmu. My przed każdym egzotycznym wyjazdem łykamy po jednej tabletce dziennie przez tydzień, potem tydzień już na miejscu. Fundujemy sobie kuracje także po każdym zatruciu albo gdy wjeżdżamy w rejony, gdzie jest rzeczywiście znacznie gorzej z higieną przygotowywania posiłków. Oczywiście, lek dawno nam się skończył, a że w Azji takiego nie znaleźliśmy, korzystamy z różnych probiotyków zawierających Lactobacillus.
  • LAREMID – gdy nie ma wyboru, musimy czasem powstrzymać rozregulowany żołądek, by móc jechać dalej. Laremid się sprawdza.
  • ORS – Oral Rehydration System, czyli coś wstrętnego, ale pić trzeba, zwłaszcza w trakcie zatrucia pokarmowego, by się nie odwodnić. Zawsze mamy w apteczce kilka saszetek. 
  • WĘGIEL LECZNICZY – nie polegam na nim w poważniejszych sytuacjach, ale gdy np. czuję że coś mi “siadło na żołądku”, po jedzeniu trochę mdli lub boli brzuch, to łykam go, bo nie zaszkodzi, a pomóc może.

Związane z charakterem wyjazdu:

  • DURIAMID – lek na chorobę wysokościową. To jest tania rzecz, więc warto mieć w plecaku, gdy planujemy wypad w Himalaje czy na wulkany w Indonezji. Parę razy już walczyliśmy z chorobą wysokościową, więc tym razem postanowiliśmy się zabezpieczyć. Jak dotąd – lek nie był nam potrzebny, ale lepiej jest ze świadomością, że w razie nagłych objawów możemy sobie pomóc.
  • MALARONE – to jeden z najbardziej podstawowych leków na malarię, w przypadku wyjazdów do Azji (z tego co wiem, w Afryce niekoniecznie będzie najlepszym rozwiązaniem). Jest to lek bardzo drogi, ale uznaliśmy, że jedno opakowanie lepiej mieć, na wypadek wystąpienia objawów w miejscu, gdzie nie będziemy mogli się szybko skonsultować z lekarzem. Poza tym kiedyś przeczytałam, że np. w takich Indiach leki sprzedawane w aptekach jako leki na malarię w więkoszości pozbawione są składnika aktywnego (mówiąc wprost: to placebo), więc uznałam, że lepiej mieć coś sprawdzonego.

Na sprawy kobiece:

Tu polecam skonsultować się ze swoim ginekologiem i dobrać leki w zależności od indywidualnych potrzeb i skłonności. Zdecydowanie jednak warto zaopatrzyć się w podstawowe leki do ratowania się w razie jakiś problemów, bo wierzcie mi – odwiedziny u lekarza, a już ginekologa w niektórych krajach Azji, to będzie trauma. Problemy z utrzymaniem higieny, baseny i inne takie sprawy mogą doprowadzić do kłopotów. Ja nigdy nie musiałam się zmagać z żadnymi problemami, ale mój lekarz uznał, że dobrze być przygotowanym i przepisał mi awaryjne, w razie zakażeń:

  • ARILIN RAPID – na zakażenia bakteryjne
  • FLUCOFAST – na zakażenia grzybicze

Po przeczytaniu powyższego, pewnie myślicie, że nasze plecaki przypominają przenośną aptekę. Nic bardziej mylnego! Mimo tego, że jesteśmy naprawdę dobrze wyposażeni, to obie nasze apteczki – z lekami i ta ratunkowa (o której poniżej) są rozsądnych rozmiarów.

Po lewej cały nasz zapas leków, po prawej zestawy opatrunkowe, czyli tzw. “apteczka ratunkowa”.

Apteczka ratunkowa:

  • spirytus salicylowy do dezynfekcji
  • bandaż elastyczny
  • zwykłe bandaże – z reguły dwa: jeden o szerokości 10 cm, drugi 5 cm
  • gaziki jałowe – średnie, duże i małe. Dokupujemy na bieżąco.
  • plaster lepiec
  • palstry z opatrunkiem
  • strzykawki (mała i duża) – sama się zastanawiałam, po co coś takiego zabierać (decyzja była oparta o porady z książeczki o zdrowiu dla podróżników), ale odkąd w szpitalu w Kirgistanie sami musieliśmy przynieść czystą igłę i strzykawkę, już tego elementu nie kwestionuję.
  • igły – mała, duża, średnia.
  • rękawiczki
  • maseczka do sztucznego oddychania
  • tribiotic – lek bakteriobójczy na wszelkiego rodzaju rany, zadrapania, oparzenia.
  • tabletki do uzdatniania wody
Mały “zestaw ratunkowy” w postaci plastrów i czegoś do odkażenia ran mam przy sobie zawsze. Czasem nawet podczas krótkiego spaceru może zdarzyć się jakiś mały wypadek.

Czego nam brakuje?

Gdybym jeszcze raz komponowała naszą apteczkę na pewno wrzuciłabym do niej Fenistil lub inny lek na ugryzienia i świąd. Niestety, wersje azjatyckie mnie uczulały i efekt był jeszcze gorszy. Kupiłabym też wapno, które tu trudno dostać, a jednak pomaga bardzo w łagodzeniu swędzenia po ugryzieniach komarów.

Gdzie najlepiej dokupić leki w Azji?

Wbrew pozorom w wielu krajach Azji kupienie podstawowych leków to poważny problem, podczas gdy w innych bez najmniejszych komplikacji dostaniemy bez recepty nawet poważne antybiotyki. Z naszych doświadczeń wynika też, że im kraj biedniejszy i słabiej rozwinięty, tym…paradoksalnie łatwiej dostać leki w dobrych cenach i wcale nie jest też źle z ich dostępnością!

Poniżej nasze dotychczasowe doświadczenia:

  • Kazachstan, Kirgistan, Uzbekistan – bez problemu kupimy w licznych aptekach wszystkie podstawowe leki (przeciwzapalne, na biegunkę, probiotyki itd.) w niskich cenach. Tanie i szeroko dostępne są też środki opatrunkowe. Co ciekawe, to jedne z nielicznych krajów na naszej trasie, gdzie w aptekach pracowali FARMACEUCI, a nie zwykli sprzedawcy. 
  • Pakistan, Indie – leki są tanie i szeroko dostępne. Większość antybiotyków dostaniecie bez problemu bez recepty, więc to dobre miejsce, żeby doposażyć swoją apteczkę. Warto podać w aptece nazwę składnika aktywnego, a nie leku, ponieważ w większości są to lokalne zamienniki leków, które znamy z Europy. 
  • Tajlandia – leki są zasadniczo dostępne, ale znacznie droższe niż w Polsce. Część aptek to tak naprawdę drogerie, więc znajdują się w nich tylko podstawowe leki, a za tymi z prawdziwego zdarzenia trzeba się nachodzić. Nie spodziewajcie się też, że ktoś będzie w stanie Wam doradzić – w miejscach tych pracują zwykli sprzedawcy, a nie farmaceuci, więc trzeba dokładnie wiedzieć, po co się idzie. Zaskoczyła mnie też wysoka cena i kiepska dostępność środków opatrunkowych. Podstawowe leki (na gorączkę, chorobę lokomocyjną, problemy żołądkowe) kupić można w większych sklepach sieci 7 Eleven.
  • Wietnam – większość leków kupicie bez problemu i znacznie taniej niż w Polsce. Wietnam to też chyba najlepszy kraj w Azji, by zaopatrzyć się w środki antykoncepcyjne (słynie ze swojego liberalizmu w tym zakresie, wszystko oczywiście bez recepty). W aptekach kupicie bez problemu kosmetyki, kremy, repelenty i mnóstwo innych przydatnych rzeczy. Środki opatrunkowe (np. zwyczaje plastry) są okropnie drogie. 
  • Birma – antybiotyki są sprzedawane bez recepty, a leki łatwo dostępne. Drogie są środki opatrunkowe. O gazikach to chyba nikt tu nie słyszał.
  • Malezja – apteki spotyka się często i są dosyć dobrze zaopatrzone. Niestety, antybiotyki dostaniemy już tylko na receptę. Ceny leków (nawet najprostszych) są dosyć wysokie. Bez problemu kupicie środki opatrunkowe. Proste leki (na gorączkę, na problemy żołądkowe itd.), witaminy czy suplementy diety, a także środki opatrunkowe kupić można w bardzo popularnych drogerio-aptekach Watsons.

Postaram się powyższą listę na bieżąco aktualiować, wraz z odwiedzeniem kolejnych krajów.

O czym jeszcze koniecznie trzeba pamiętać?

Przed wyjazdem postaraj się zdobyć od lekarza zaświadczenie o tym konieczności posiadania i zażywania przewożonych leków. Dotyczy to szczególnie leków, które niezbędnie musisz brać, leków ratujących życie, a także wszystkich, które z jakiegoś powodu mogłyby wydawać się podejrzane na granicy (w naszym przypadku np. insulina). Lekarze z reguły doskonale wiedzą, jak takie zaświadczenie powinno wyglądać i mają wzory.

Druga niezwykle ważna informacja: przed wjazdem do danego kraju sprawdź przepisy wjazdowe! W niektórych miejscach leki, które w Polsce są normalnie dostępne, mogą być uznane za narkotyki – tak jest np. z acodinem i jego pochodnymi zawierającymi kodeinę. Sprawdź to koniecznie, w przeciwnym wypadku możesz nabawić się poważnych kłopotów! Wtedy wyjścia masz dwa: zaświadczenie od lekarza (jeśli lek niezbędnie musisz przyjmować) lub rezygnacja z jego zabrania na wyjazd do danego kraju.

Ostatnia, ale bardzo ważna informacja: pamiętaj, nie jestem lekarzem ani farmaceutą! Moje powyższe porady bazują na własnym doświadczeniu, wiedzy wyniesionej z rozmów z lekarzami i czytaniu specjalistycznych poradników, jednak nie mogą uchodzić za poradę profesjonalną. Dlatego absolutnie nie rezygnuj z konsultacji lekarskiej przed wyjazdem, a także sam pogłęb swoją wiedzę w tym temacie i zadecyduj, co dla Ciebie będzie najlepsze. Rozwiązania, które sprawdzają się u nas, niekoniecznie będą dobre dla Ciebie.

Gdzie jeszcze szukać informacji?

Bardzo polecam poradnik “Bezpiecznie w świat”, który dostać można w punktach medycyny podróży albo po prostu pobrać z tego linku. To skarbnica wiedzy na temat zdrowia w podróży. Warto mieć przy sobie także w trakcie wyjazdu.

W sprawie zdrowia w podróży i szczepień polecam stronę Szczepienia dla podróżujących. To sprawdzone i rzetelne źródło wiedzy. Można tez zadać tu mailowo pytanie do eksperta, a także wyszukać placówkę medycyny podróży w Twoim mieście lub okolicy.

Polecam też stronę Medycyna Tropikalna, prowadzoną przez Wojskowy Instytut Medyczny. Rzetelna dawka wiedzy na temat chorób tropikalnych, stanu epidemiologicznego w różnych krajach, sposobów przeciwdziałania, wyposażenia apteczki w zależności od odwiedzanego kraju.

Do wyszukania lokalnej nazwy leku, który chcecie dokupić w Azji gorąco polecam stronę Drugs.com International. Wpisujecie nazwę polską lub substancę aktywną leku i dostajecie informację o jego dostępności w danym kraju lub stosowanej tam nazwie handlowej. W ogóle strona Drugs.com jest świetna – można sprawdzić interakcje, a także zidentyfikować tabletki po kolorze i kształcie, jeśli np. wysypały się z opakowania.

Zdrowie w podróży to ważna rzecz, a nawet drobna przypadłość, jeśli nieleczona, może skutecznie zrujnować wyjazd. Dlatego zdecydowanie warto poświęcić trochę czasu i energii do dobrego przygotowania swojej apteczki przed wyjazdem i wiedzieć, jak szybko sobie pomóc – wiedza i środki to w tym przypadku gwarancja bezpieczeństwa.

Jeśli uważasz, że ten post jest przydatny i pomocny w planowaniu zawartości apteczki przed egzotycznym wyjazdem – udopstępnij go! Z góry dziękuję!

One Comment

  • miro

    Super artykuł, mojej drugiej połówce pokazałem zdjęcia waszych profesjonalnych apteczek, jest to przeciwieństwo tego co zabiera moja Pani, mówię o ilości nie o jakości, kosmetyczka 30cm na 20cm wysokość ok 15-20 cm,
    cholerna kosmetyczka zajmuje połowę miejsca w mojej torbie i mało tego jak się coś dzieje to i tak lądujemy u lekarza. Wasza apteczka mi się podoba. Pod koniec sierpnia wyjeżdżamy do Botswany zrobię zdjęcie naszej apteczki, okaże się że połowa to zbędne leki. Artykuł godny polecenia, Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *